
Ostatnio przerastają mnie małe rzeczy, że żyję byle jak i byle do weekendy. Nie potrafię sie zaaklimatyzować choć bardzo bym chciała. Wszędzie czuję się wyobcowana i samotna. Tęsknota ze mnie wypływa, ale nie mogę tego zmienić. Nienawidzę odległości i marnych przeciwności losu. Dlaczego życie nie może być proste? Dlaczego nic nigdy nie układa się po mojej myśli. A ja przeciez wcale nie chcę tak wiele.

.jpg)





























